<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Odpowiadamy">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="12">
<date="1951-12-02">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
A teraz wyobraźcie sobie, jakby to było. Przyjeżdża do miasta wiejski chłopak, który nie ma żadnych kwalifikacji. Powiemy mu: masz bracie 600 złotych miesięcznie. Możesz stać się robotnikiem wysoko kwalifikowanym, możesz uczyć się po nocy, możesz ukończyć kursy, możesz nawet, jeśli będziesz zdolny i bardzo pilny, po latach ciężkiego wysiłku ukończyć średnią szkolę, pójść na Politechnikę, zostać inżynierem — a jak już będziesz inżynierem, dostaniesz też sześćset złotych, albo może siedemset. Jak Ci się zdaje. Czytelniczko, ilu tych wiejskich chłopców podjęłoby się tego wielkiego trudu, gdyby już teraz, bez żadnych kwalifikacji, dostawali tyle samo, ileby mogli otrzymać po wielu latach studiów? Albo drugi przykład: powiadamy obywatelowi X. Są dwie posady do objęcia na hucie. Jedna dyrektora huty, a druga — urzędnika przy okienku, który wypisuje przepustki. Pensja za obie posady jednakowa. Jak Wam się wydaje, czy ten obywatel X, nie pomyślałby sobie: być dyrektorem, to znaczy, praca do późnej nocy, załatwianie trudnych spraw z Ministerstwami, z Centralami, setki robotników, co będzie, jak plan będzie nie wykonany, jak surowiec okaże się do niczego, jak będzie wypadek, za to wszystko ja mam przecież odpowiadać? E, czy nie lepiej to przez osiem godzin wypisywać przepustki i iść do domu? Albo dwie robotnice: jedna, powiedzmy, wyrabia dziennie dziesięć metrów tkaniny, a druga pięć. Płace mają jednakowe, bo przecież, jak mówisz. Czytelniczko, żołądki rnają jednakowe. Czy po pewnym czasie ta pierwsza nie pomyśli: po co mam tak gorliwie pracować, kiedy moja sąsiadka stara się nie przemęczać i zarabia tyle, ile ja? Będę robiła jak ona.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
